Wszystko było kiedyś inaczej. My,
porządne panny z dobrych domów, w liceum chciałyśmy przeczytać wszystkie ważne
książki świata, dyskutować na przerwach o Kubusiu Fataliście i chodzić z
chłopcami na filmy Bergmana do kin studyjnych. Pokończyłyśmy rozsądne studia i
poszłyśmy do pracy, a potem okazało się, że kobieta zorana życiem ma ochotę
odpocząć przy niewymagającej rozrywce. I tak zaczęłyśmy oglądać komedie
romantyczne.
niedziela, 28 grudnia 2014
niedziela, 21 grudnia 2014
Tylko nie skarpety
Miłośni
20:10
No comments
środa, 10 grudnia 2014
Miłość w obiektywie Marty Kowalskiej
Miłośni
14:06
No comments
O naszych utyskiwaniach na temat fotografii ślubnej mogliście już poczytać (klik!). Że obciachowa, powtarzalna, trąci kiczem i nudą. ALE. Nie znaliśmy jeszcze wtedy Marty Kowalskiej. Tegoroczny sezon ślubny przeszedł już do historii, więc Marta, fotografka i czarodziejka w jednym, znalazła chwilę, żeby porozmawiać z nami o tym, jak to jest zawodowo chwytać miłość w kadrze. Zapraszamy na miłosną rozmowę.
czwartek, 20 listopada 2014
Trzy szybkie. Jak mieszkać z waszymi rodzicami i zachować pełnię zdrowia psychicznego?
Miłośni
21:59
No comments
1. Pomyśl przede wszystkim, że Ci wasi rodzice to
przemili ludzie, skoro pozwolili Wam i Waszym gratom zwalić się do swojego
domu. Wy chyba nie bylibyście zachwyceni takim najazdem, a oni chcą pomóc.
Spróbujcie okazać trochę wdzięczności, to i atmosfera będzie lepsza.
2. To ich dom. I kropka. Ich zasady, ich racja.
Jesteście tam tymczasowo, więc chyba dacie radę się tymczasowo dostosować?
3. Nie dajcie się sprowokować! Nigdy i pod żadnym
pozorem. Wiadomo, że z najmniejszej pierdoły wychodzą najbardziej zaciekłe
spory.
Keep calm and wyprowadźcie się od nich jak najszybciej! ;)
wtorek, 21 października 2014
Couple home decor
Miłośni
14:50
No comments
niedziela, 28 września 2014
Work - life balance AD 2014
Miłośni
19:05
No comments
fot. Anja Niemi
Na całe szczęście budzik ma dość nieirytujący dźwięk, jak na to koszmarne urządzenie, więc dość prędko, zanim dojdzie do nas, że to bez sensu, wstajesz prawą nogą i krzątasz się w swoim regularnym, porannym rytmie. Łazienka. Czajnik. Włączenie prostownicy do prądu. Sałatka do pracy. Odkrycie, że spodnie mają plamę. Przez myśl przechodzi Ci, że może zrobisz coś miłego i zostawisz mu romantyczną kartkę na lodówce, ale nie ma w pobliżu sprawnego długopisu, więc wyślesz ognistego smsa z tramwaju.
W tym długim jak peerelowska kolejka dniu upchnęło się wszystko. Samo. Prezentacje, ból brzucha, niedotrzymane terminy, natrętni konsultanci sieci komórkowych. Jeszcze tylko parę godzin i do domu, a tam tylko rozpusta, łóżko i pewne bardzo chętne męskie ciało.
Po szybkim prysznicu orientujesz się, że a) fatalnie ogoliłaś nogi b) nie kupiłaś bitej śmietany c) koronkowe body jest tak ciasne, że nie możesz oddychać, a narządy wewnętrze chyba nienaturalnie zaczynają się przemieszczać. Oczy same już się zamykają od tego męczacego pasma niepowodzeń, więc tylko na chwilkę, na sekundę, na dosłownie moment, położysz się i ekspresowo zregenerujesz...
Na całe szczęście budzik ma dość nieirytujący dźwięk, jak na to koszmarne urządzenie, więc dość prędko, zanim dojdzie do nas, że to bez sensu, wstajesz prawą nogą i krzątasz się w swoim regularnym, porannym rytmie.
środa, 24 września 2014
It is still myself that I choose
Miłośni
15:56
No comments
Bez sukcesu jesteś nikim. Jeśli nie piszesz postów na fejsie
z jakichś ciekawych miejsc na świecie, albo chociaż z hipsterskich kawiarni,
nie liczysz się w całej tej propagandzie latte z pianką i kolorowych trampek.
Taki jest obraz dzisiejszej sieci małych, zadowolonych trybików pozujących do
selfie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





